
Na wstępie muszę zaznaczyć, że naprawdę boli mnie w głębi serca to w jaki sposób są tłumaczone tytuły, może tutaj nie ma to, aż tak ogromnego znaczenia, ale jakoś dużo bardziej przemawia do mnie "Ja przed tobą", wiem brzmi trochę dziwacznie i nieskładnie, ale mogę to skojarzyć zarówno z główną bohaterką, jak i z głównym bohaterem. Kolejny raz będę opisywała swoje odczucia co do filmu, który powstał na podstawie książki i kolejny raz jest to książka, której nie przeczytałam, ale oczywiście mam zamiar ( "Love, Rosie" jest już przeczytane, gdyby ktoś pytał :)). Autorką jest oczywiście Jojo Moyes, a za reżyserię filmu odpowiada Thea Sharrock. W rolach głównych występują Emilla Clarke (tak, Daenerys), jako Louisa Clark i Sam Claflin, jako William Traynor.
Większość z was podejdzie do tego filmu z wielkim dystansem i z góry stwierdzi, że to tani wyciskacz łez przeznaczony dla tych wrażliwszych widzów, ja do nich raczej nie należę i na filmach nie płaczę, ale wszystko co dzieje się na ekranie przeżywam równie mocno, co ta emocjonalna część widowni. Dwójka młodych ludzi, piękny plakat, chociaż, no dobra akurat plakat to średnio mi się podoba jest w nim coś nadwyraz sztucznego, ale jeśli chodzi o zwiastun to zaczarował mnie na kilka miesięcy i z niecierpliwością czekałam na ten film. Lou zwyczajna dziewczyna, chociaż to nieodpowiednie określenie dla tak barwnej postaci, jeśli w grę wchodzą jej ubrania. Jest optymistyczna, urocza i w pewnien sposób dziecinna, nosi w sobie wszystko to, co każdy dorosły człowiek gubi na granicy dzieciństwa i dorosłości, tymczasem Will jest jej całkowitym przeciwieństwem. Nie potrafi cieszyć się z dronych chwil, jest cyniczny i rzadko okazuje swoje uczucia, a wszystko za sprawą wypadku, który raz na zawsze i nieodwołalnie uczynił go niepełnosprawnym. Ich drogi łączą się w momencie, gdy Louisa zostaje zatrudniona do opieki nad Willem i chociaż na początku jest to dla niej istna udręka z czasem tych dwoje zupełnie różnych ludzi znajduje wspólny język, co więcej stają się przyjaciółmi, a może nawet kimś więcej. Co oferuje nam ten film? Najpiękniejsze momenty z życia osoby, która myślała, że już nigdy nie zazna szczęścia. Zaznała. I chyba to poruszyło mnie najmocniej. Razem z nimi uczyłam się zupełnie nowym zdolności przy czym uśmiech nie znikał mi z twarzy, gdy widziałam poczynania główej bohaterki, która jest tym typem ludzi, o których zwykliśmy mawiać "promyczek słońca". Właśnie taką rolę odegrała w życiu Will'a.
Niestety coraz mniej powstaje filmów, które potrafią poruszyć w tak mocny sposób, jednocześnie opowiadając historię jakich jest już wiele. Z pewnością w przypadku filmu "Zanim się pojawiłeś" gra emocjami widza jest bardzo głęboko przypisana doborowej muzyce. Dziękuję twórcom, że do zwiastunu użyli pioenki Ed'a Sheeran'a, urzekła mnie po raz kolejny, tym razem nie jako radiowy hit, ale 'coś' zupełnie magicznego. Dziękuję, dziękuję, dziękuję i szczególnie mocno polecam film. Ogromny plus za nieoczywiste zakończenie, ale to już zasługa Jojo Moyes. 8/10.








